środa, 21 sierpnia 2013

"W moim bucie jest wonsz".

Aloha !

W dzisiejszym programie na widelec weźmiemy postać osoby, którą chciałbym przybliżyć ku obiektywowi w celach naukowych.

-Hej widzisz to !?
-To ptak !
-To Samolot
-Nie ! To Piotr !


Piotr - Zwany wśród kolegów studentów "Wonszem", w internecie "Deathgod72" a dla mnie jest to po prostu "Piter". 

Jak się poznaliśmy? Jeśli dobrze pamiętam 3 lata temu w wakacje zadzwonił telefon:
 -"Hej Łukasz, wpadnij do LO pomożesz nam z płytkami w sali informatycznej." 
Rozłączyłem się z wujkiem a po chwili ogarnąłem się do wyjścia - szkoła pół piosenki od domu - byłem po chwili na miejscu (Pierwszy raz wszedłem do tego budynku chociaż już po wakacjach miałem się tam uczyć.) w wejściu jedna myśl "Wtf nie zapytałem gdzie jest ta sala.. dobra znajdę"
Latam z góry na dół - nigdzie nie ma sali informatycznej. W końcu dreptając po parterze usłyszałem czyiś śmiech z piwnicy szkoły - zbiegłem szybko na dół (Zdziwiło mnie echo przy schodzeniu w dół) zbytnio nie wiedziałem gdzie schodzę - byłem tam pierwszy raz i było tam dość ciemno, za chwilę kawałek korytarza a głosy wyraźniejsze z każdym krokiem utwierdziły mnie w przekonaniu, że to oni.

Wszedłem do środka - szybki skan pomieszczenia: szeregi monitorów, Wujek, Marek, kolega Marka nr1, kolega Marka nr2. Cacy - damy radę przy takiej ekipie. Z racji, że kolegów Marka nie znałem wcześniej po prostu się przedstawiłem. Najpierw przywitałem się z Michałem, który właśnie męczył się z pakowaniem płyt do pudełek później podskoczyłem do gościa siedzącego w rogu sali przegrywając jedną z płyt równocześnie przeglądając Demotywatory.

Uścisk dłoni z Piotrkiem i powitanko - przez następne godziny przegrywaliśmy płytki poznając się przy okazji z chłopakami. Miałem uprzedzenia na początku lecz szybko zmieniłem zdanie kiedy lepiej się z nimi poznałem. Po pracy zgadaliśmy się na jakieś spotkanie w najbliższym czasie po czym wróciłem do siebie.

Od tamtej pory drugi kontakt z Piterem miałem dopiero po dostaniu się do Liceum tam zaczepiliśmy się kilka razy na schodach zagadując się do dzwonka. Okazji do rozmowy było mało bo nigdy wcześniej nie zapytałem go o skajpa czy inne komunikatory gdzie można by było pogadać. Dopiero w drugim półroczu na bieżąco utrzymywaliśmy kontakt zarażając się wspólnymi tematami - z reguły był to LoL.

Wiele kolejnych wydarzeń w których miałem problem mniejszy lub poważnie większy a w nich Piter bez wahania (nie to, że pomógł) on bezinteresownie chciał pomóc - Utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie jest to tylko człowiek do rozmowy ale z krwi i kości osoba, której mogę zaufać.
"Przyjaciół poznaje się w biedzie" - tak ! te powiedzenie jest bardzo trafne przy budowie naszej znajomości.

Bardzo często chcieliśmy działać coś wspólnie lub z grupą a pomysły rodziły się większe za każdym razem (efekt kuli śnieżnej). Od długiego czasu wiele akcji buduje nasze relacje - Jak w każdym towarzystwie tworzy się swego rodzaju żargon/slogan - zabawne motywy, wspólny język itd. Piter wg. mnie jest bardzo oryginalną postacią, jego gust muzyczny jest zabarwiony J-Rockiem (azjatycki rock) Szczerze nie znam osoby, która pasjonowała i czerpała większą radość z tej muzyki niż on. Oboje gustujemy w japońskich wytworach: Manga, anime itd. Ja zaś jestem zamiłowany w japońskiej kuchni - Piter bardziej po stronie muzycznej : P

Po części realizuję się - spędzam czas z satysfakcją, że dana rzecz nie dała tylko mi powodu do (u)śmiechu.
Trudno mi tak naprawdę opisać jak to traktuję. Z pewnością byłbym dużo biedniejszy w doświadczenie i cenne lekcje po różnych problemach, gdybyśmy się nie poznali wtedy. Cenię sobie ludzi, którzy nie patrzą tylko na swoje korzyści ale liczą się z innymi i ich zdaniem.

A taką właśnie osobą jest Piotr : j

Aloha !

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Muchy Neptyka.


Aloha !
Odczułem mocne wyczerpanie podczas ostatnich dni fizyczne jak i psychiczne. Totalnie czuję się jak kulki w maszynie losującej. Pare dni temu złapałem za siekierkę co mnie do tej pory porządnie rozbroiło, trochę za ostro wziąłem się za to... zdecydowanie. Dzień po robocie zgięcie się graniczyło z cudem a siedzenie przy komputerze wychodzi na plus bo pierwszy raz jestem ciągle wyprostowany siedząc. Wstaje dużo później niż pare dni temu - po ludzku wstaję skatowany samym leżeniem.

Muchy .... Muchy .... Muchy kuźwa oblężenie ! Są wszędzie ! Lewa ręka ! Prawa ! Głowa - szyja - ręka - druga - noga - szyja - głowa ! A Ty człowieczku masz tylko parę łap do machania a ich jest batalion w pokoju a po chwili nie ma żadnej jak wstaniesz z łapką na muchy podpieniony : I

-Wyłazić mendy !
-....
- (._.) Dzie jesteście ?
-........................................bz...
<jebjebjebjebjejb łapką>
-Hyhiehiebzbzb hy hy hie bzbzbz <Uciekająca uskrzydlona menda>

Ostatnimi czasy wziąłem się za większą prackę, którą świeżo co skończyłem. Przesiedziałem ogółem 20-21 godzin nad tym arkuszem A3 - wymyśliłem sobie tak czasożerne tło, że jakby ktoś mnie teraz namawiał do powtórki nawet za duże pieniądze w odpowiedzi bym się zrzygał. Nie żeby mi się efekt nie podobał - Po to tyle dłubałem to, żeby efekt wyszedł fajno :> Ale sam proces był tak wyczerpujący, że yhhhhh. Podobnie jak większość prac ta też była improwizowana - Twarz wydaje mi się porcelanowa a tytuł powstał za sprawą tego skojarzenia "Pani Porcelana"


Apropo spraw tego gatunku to zamówiłem akwarele Karmańskiego by się zacząć zaprzyjaźniać z farbami bo do tej pory ich się jednym słowem bałem - Markery, rapidografy i ołówki + kompjuter mi wystarczały ale poczułem chcice na zdobywanie doświadczenia w tym czego się boję ; p Oby coś z tego wyszło.

Dorzuciłem do zamówienia pare tubek akryli bo mam taki plan by stare znoszone koszulki przybajerzyć w jakieś napisy, motywy itd : P tchnąć w nich więcej sensu niż pusta koszulka.
(Jak jakieś zrobię zapewne wrzucę)

Generalnie zbieram siły na zrobienie przynajmniej 3 prac na A3 a jak dobrze pójdzie to jakąś na B2

Trzymajcie się ! Aloha !
<jebjebjebjebjeb łapką za muchą>


piątek, 16 sierpnia 2013

Z łokcia !

Aloha !
Masz często tak, że przemieszczając się po mieście pieszo w uszach siedzą Ci słuchawki a Ty wędrujesz kreując sobie teledyski przez pryzmat tego co właśnie widzisz ? Idziesz w rytm muzyki, wykonujesz odruchowe ruchy za sprawą tego co właśnie usłyszysz albo krok staje się pewniejszy. Zakładam, że prawie każdy kto praktykuje muzykę jako "umilacz" "miła używka" "stroik nastroju" zauważył w swoim zachowaniu, że jest to nieodłączne w codziennym funkcjonowaniu - takim po swojemu.

Swoją przygodę z muzyką zacząłem w podstawówce jarając się początkowo takimi utworami jak:
Mambo Nr.5, Crazy Loop, O-Zone - Dragostea Din Tei czy Las Ketchup. Później mały Cynamon usłyszał metal i strzeliło mu coś na łeb na dobre 2-3 lata. Umiałem dosłownie gardzić wszystkim co nie jest metalem. Później ta ciężka mania zakończyła się na poznaniu Green-Day'a. który małymi kroczkami popchnął mnie do odkrywania nowych dla mnie gatunków: Jazz, Blues, Country, Rock&Roll. Ogólnikowo każda piosenka oparta na rock'n'rollu rodziła mi w brzuchu mrowisko i ładowała weną. - Lubię to uczucie gdy 2 i pół minuty utworu daje mi większy zasób energii niż odpoczynek czy sztuczny doping. Za to jest coś takiego jak przedobrzenie, są takie utwory w których można się zakochać od początku a przy usłyszeniu tego dziesiąty raz czujesz się jakbyś włożył sobie dwa palce w gardło - Tiaa .. 
Nie mam tak, że lubię każdy gatunek po trochu, co prawda lubię niektóre grupy np. coś z Dubstep'u -Infected Mushroom dajmy na to. Ale to jest zazwyczaj są to tylko wyjątki jak w przypadku pop'u - Little Talks. Popu nie lubię ale są utwory z takich rodzin, które po ludzku do mnie przemawiają. Za to zespoł Rockowy, który bardzo lubię i z pewnością budzi wiele odruchów i myśli z mojej strony to AC/DC.

 Nie przepadam za hip-hopem, rapem bądź tego podobnymi rytmami - Nie trawię tego i ewidentnie staram się unikać. Prawdę mówiąc rap i hip hop to nie  jedyne takie gatunki - Jest jeszcze techno, klubowa muzyka i disco > Nie czuję tego ! Po prostu : I

Egoistycznie często się podchodzi do sprawy gardząc "Czego Ty człowieku słuchasz ?!"
Nie powiem, ale sam miałem taki odruch kiedy słyszę, że ktoś jara się do krwi disco polo. Ale po dłuższym namyśle dochodzi do mnie, że każdy słucha tego co go rajcuje i nic mi do tego czy ktoś skacze pod sceną Bieberowi czy jeździ na Wnory by się wyszaleć. Tak samo nic do tego drugiej stronie kiedy ktoś słucha staroci i rozmarza się przy gitarowych kawałkach. Od dłuższego czasu staram się być tolerancyjny w tej kwestii - Muzyka to rzecz codzienna w której każdy z nas ciągnie inne korzyści ! 

Pożegnam się utworem, który mnie wczoraj zainteresował.
http://www.youtube.com/watch?v=0g9poWKKpbU&list=FLys6Lj_IlcTSbRR5y5GXAzA&index=3

Aloha : j




czwartek, 15 sierpnia 2013

Kawa czy Herbata ? - Yerba Mate !

Aloha !

Liczę sobie już  2 tygodnie jak to  pokłóciłem się z kawą i herbatą za sprawą przerzucenia się na Yerbę.
Odkąd pamiętam dziennie piłem do jednego - półtora dzbanka herbaty i było to dla mnie w pełni naturalne. Kawa oczywiście witała się ze mną często - można powiedzieć, że zdradzałem herbatę z kawą. - Do Czasu..
W obecnej chwili odstawiłem na bok klasyczną dla mnie herbatkę i kawkę z powodu Yerby.
(zarażony zostałem nią przez Pitera http://deathgod72.blogspot.com/)

(wysuszone, zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego, niekiedy również świeże, przygotowane do robienia naparu popularnego głównie w krajach Ameryki Południowej (ArgentynieParagwajuUrugwajuBrazylii), także w niektórych krajach Bliskiego Wschodu, głównie w Syrii i Libanie.)

Dosłownie zakochałem się w smaku, działaniu i (że tak powiem)- charyzmie Yerba Mate.
Na moje szczęście pierwszą Yerbą jaką piłem była Yerba smakowa stąd może i moja miłość do Yerby wyrabiając sobie B.dobre pierwsze wrażenie. Opinie osób, które próbowały na początek mocno zaparzonej  Yerby klasycznej miały skojarzenia w smaku jak "zaparzenie popielniczki".  Jakiś czas później zakupiłem zapas suszu (2kg) 4 rodzaje po pół kilo: Klasyczna Yerba Pajarito, kawowa CBSe, Cytrynowa Amanda i CBSe z guaraną.
Zaparzam codziennie rano dzbanek wody, który później wlewam razem z wodą wystudzoną do większego naczynia aby otrzymać wodę letnią (70-80 stopni) Z racji, że sam susz oddanie nam powoli smak z siebie - napar można zalać do 6-7 razy aż przestanie się odczuwać smak Yerby. Samo naczyńko z którego się pije zasypuje do 1/2 - 3/4 objętości suszem. Charakterystyczny dla Yerba Mate jest sposób picia - Pije się przez Bombilę (metalowa rurka z filtrem na końcu, która zapobiega picie suszu.)

Takie Sesje po 6-7 zalań stosuje 1-2 razy dziennie i czuję się zdecydowanie lepiej niż po znanej nam wszystkim kawie. Dla osób odchudzających się mam sympatyczną wiadomość bo w tej kwestii Yerba jest dobrym pomocnikiem. Nie potrafię sobie wyobrazić funkcjonowania 3 dni bez Yerby.

Na pytanie "Kawa czy Herbata" odpowiadam - Yerba Mate : j

Pijcie Yerbę ! - Aloha !

wtorek, 13 sierpnia 2013

Dewiant

Aloha !
Dziś chciałbym rzucić słów kilka na temat strony jaką jest Deviantart (dA)
>Deviant - http://www.deviantart.com/
>Moja galeria - http://cinnamon-alwej.deviantart.com/

Strona ewidentnie poświęcona sztuce wszelkiej maści: fotografia, rysowanie, malowanie, rzeźby, opowiadania, wiersze, grafika komputerowa i wiele innych. Poradniki do każdej z tych dziedzin także można tam spokojnie znaleźć. Grupy na dA zdecydowanie pomagają w odnalezieniu się w tym środowisku.

Ja w czasie obecnym korzystam z tej strony w celu oglądania cudzych prac + komentowanie (rady/opinia) i przede wszystkim publikowania własnych prac. Samego Devianta traktuję jak "Folder Online" na moje prace/skany - Bardzo często zdarza się tak, że zleca mi się wykonanie jakiejś pracy lub robię pracę na konkurs i po pracy zostaje mi sam skan a z doświadczenia wiemy, że pliki z komputera nie trudno stracić.

Zachęcam wszystkich tworzących lub zainteresowanych do próby wejścia w progi DeviantArt'u.
Jako Rysownik-Samouk na tej stronie znalazłem całe garści motywacji i wskazówek.
Po jakimś czasie użytkowania da się mocno zauważyć czemu służy "Deviant" w tytule : D

Poleca Cynamon
(Pisząc te ostatnie zdanie ciągle mam w głowie głos Piotra Franczewskiego, : P )

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Widelec

(Pianka montażowa w gardle - nie wiem od czego zacząć.)

Emm... Witam wszystkich ! 
Pierwszy post będzie wpisem organizacyjnym - przedstawię swoją, że tak to nazwę "ofertę".
Ostatni blog prowadziłem wieki temu jak jeszcze każdy młodociany przedstawiciel podstawówki ledwo co dotknął internet - tak oto wracam do "blogowania" po 8-9 latach - tym razem z poważniejszymi ambicjami.
Blog powstał za inicjatywą mojego przyjaciela - Piotra. Ten Blog, będzie na swój sposób kooperował (współpracował) z jego blogiem.

>Odsyłam przy okazji w jego progi: http://deathgod72.blogspot.com/

Jego blog zachowuje klimat "kronikarski" ewidentnie notuje tam wszystko to, czym nie chce zaśmiecać tablicy na facebooku. - Swego rodzaju porządek : j  
Nie ukrywam, że mój blog będzie po części pełnił podobną rolę - będę pisał od czasu do czasu o ciekawszych momentach ze swojego życia.

Ale ! Blog będzie głównie poświęcony na rozpisywanie się na temat moich różnych rozkmin (rozmyślenia lub słów kilka na temat, który mnie poruszył.)

Przewiduję wpisy o swojej działalności rysowniczo-graficznej - Chciałbym się podzielić swoim doświadczeniem, i nie tylko. 

Ogólnie wiele pomysłów na wpisy przyjdzie samo i nie da się ich z góry zaplanować : j 
Było nie było postaram się nie przynudzać.

Aloha !