sobota, 21 września 2013

Milewski baczność!

Aloha !

Dziś rzucam na ruszt temat własnej osoby - Zapraszam do lektury.

Podobno ocenianie własnej osoby jest najtrudniejsze.
 - Przyznam rację, że to nic prostego.
Swędzi mnie wiele motywów o których chcę opowiedzieć ale z racji na mój krzywy styl pisania czegokolwiek zacznę chaotycznie temat. (Bo nie mam pojęcia od czego zacząć.)

Nie należę do osób, które lubią przesadzone w wartości tytuły - do takich tytułów zaliczam "Artystę". Dla niektórych mogłoby się wydawać, że to nic przesadzonego lecz dla mnie to jest tytuł o wartości dość znacznej.

-Dlaczego mnie to swędzi?
Przez wiele osób jestem nazywany "Artystą"
-Nie zasłużyłem!
Osobiście walczyłem przez kilka ostatnich lat z myślami czy mam prawo nazywać się "Rysownikiem" tylko dla tego, że rysuję. Moje prace nie są wg. mnie w chwili obecnej tym czego od nich wymagam tzn. czego wymagam od samego siebie w ich interesie. Z niepewnością i przymrużeniem oka Rysownikiem się w tej chwili czuję lecz na pewno nie artystą.
(mam nieco spaczoną definicję tego słowa co nie zmienia faktu, że za nikogo przezajebistego się nie uważam.)

-Mam w głowie pomysły, których nie potrafię zrealizować!
Wyniki wielu z nich są garstką tego czego się spodziewałem po nich. Ni to żal do tych prac ni to do siebie, taka mieszanka frustracji i uśmiechu pod nosem, że wszystko idzie powoli do przodu ale ciągle nie uzyskałem tego o co walczę by poczuć się spełniony.

-Jestem samoukiem, który drepta po omacku.
Przez większość czasu odkąd tym się zajmuje nie miałem pojęcia, czy obchodzę się z tym w odpowiedni sposób. Od podstawówki obserwowałem i wręcz podziwiałem grupę osób, która się zajmowała rysowaniem w sposób dla mnie niezwykły - nieosiągalny wg. mojego rozumowanka za tamtych czasów. Nakręcałem się, odczuwałem zapach lekkiej rywalizacji / wyścigu o coraz lepsze prace w grupach tematycznych.
 (nie wychodziło mi to za dobrze-Najczęściej miałem złe podejście do sprawy). Mając te 9-14 lat jarałem się tym co robię w taki sposób, że byle z wykonanego drobiazgu, który w najmniejszym stopniu dorównywał moim "młodym idolom".

Swoją drogą sam początek tego faktu, że rysuję do teraz, zawdzięczam Pani Krysi (mojej wychowawczyni w przedszkolu) Pani Krysia rysowała Pokemon'y dzieciom, które miały fisia na tym punkcie (w tym ja).
Nie potrafiłem zrozumieć, jak to możliwe by przerysować prawie identycznie wydrukowany obrazek - Jako dzieciak nie miałem nawet pojęcia by podejrzewać ludzi o wykonanie danej pracy, która była nadrukowana w postaci Pokemona na kartach, kapslach, koszulkach o ręcznikach nie wspominając. Bądźmy szczerzy, które dziecko w wieku 4-6 lat a nawet wyżej zastanawia się "Jak powstał obrazek, który jest gdzieś nadrukowany". Wracając do Pani Krysi : P .... Pamiętam jak wczoraj moje pytanie do przedszkolanki "Nauczyłaby mnie pani tak rysować ?"


-"Nie umiem Cię nauczyć"


Zanim dotarły do mnie te słowa jeszcze chwile wcześniej będąc pewnym sukcesu gówniarzem, że pani po prostu mnie od tak nauczy słyszałem takie gówniane nic w głowie. Taką szorstką nicość myśli. Taki tonący kolorowy kamyk, który szybko znika  w wodzie. Jak już dotarło do mnie, że pytanie jakie zadałem ze 100% pewnością na odpowiedź "Tak" okazuje się porażką - Odczuwam złość w środku, lawinę pytań do samego siebie "Czemu?" "Czemu?" "Czemu?" "No czemu ?" Rodzi się kaprys - Nauczę się sam ! Pamiętam, że popłakiwałem po kątach bawiąc się swoim Lego. Siadałem przez kolejne dni niedaleko Pani gdy rysowała pokemony i naśladowałem jej rysunki. Dobrze pamiętam ile to razy próbowałem odwzorować Krabby'iego i Kingler'a z żetonów Tazo do znudzenia z cienkim skutkiem.

 (jakby ktoś nie wiedział o czym mowa to podaje linki do Pok'ów poniżej : P )
Krabby> http://bulbapedia.bulbagarden.net/wiki/Krabby_(Pok%C3%A9mon)
Kingler > http://bulbapedia.bulbagarden.net/wiki/Kingler_(Pok%C3%A9mon)

Generalnie kaprys trwa do dziś z tą różnicą, że kiedy tylko mam okazję spotkać Panią Krysię na mieście zawsze czuję super wdzięczność za tą sytuację, której z pewnością nie zapomnę. Planowałem nawet rok temu zrobić taki nie spodziewany prezent w postaci jakieś pracy dla Pani Krysi tyle, że odpuściłem sobie to jak tylko przemyślałem fakt jak ja to jej wyjaśnię - Mogła by się poczuć dziwnie a na odwagę ciężko mi się zebrać.

Ostatnimi czasy zapisałem się na kurs do wykładowcy z Warszawy M.Wolframa, który ma nade mną w obecnej chwili nadzór i pomaga mi wyłapywać moje techniczne błędy, które jako samouk często gęsto popełniam. Pracuję teraz nad skompletowaniem teczki na studia i ogólnym poprawieniem mojej kreski. Generalnie widzę w Wolframie osobę konkretną, że tak powiem czuję się pewnie w jego rękach.

Zawsze mnie zastanawiała szczera opinia ludzi na temat moich prac, co może odczuć ktoś obserwując np. to > http://cinnamon-alwej.deviantart.com/art/Storm-Of-Faces-Final-Form-367617321
Staram się na wszelkich targach na których zdarza mi się wystawiać moje prace rozmawiać z ludźmi o ich odczuciach, ocenie, wrażeniu i ogólnie co ma do powiedzenia człowiek, który chcąc nie chcąc jest odbiorcą moich pomysłów. Może się wydawać to dziwne ale aż dławią mnie słowa "Super praca !" "Fajna praca !" Miło słyszeć, że coś co zrobiłem spodobało się komuś (nie zawsze jestem pewny czy ktoś nie mówi tak po prostu z grzeczności)
Zdecydowanie rarytasem jest dla mnie krytyka.
TAK KRYTYKA !
Wskazówka osoby, która nie boi się mówić o bolączkach pracy, którą widzi jest dla mnie zajebiście cenna.
Aż boli mnie jak widzę niektórych rysowników, którzy dosłownie lamentują:
"NIE CZEPIAJ SIĘ !!!"; "CZEMU TAK PO MNIE JEŹDZISZ !"

Serio krytyka to jakby gotowe odpowiedzi na sprawdzianie. Jako samouk doszukiwałem się błędów nosem w kartce szukając, szukając, szukając co robię źle ! Trudno mi jest poznać co robię źle gdy tak po prostu robię. Dlatego rzut światła na pewne "byki" jest dla mnie niezwykle ważny
- NIE BÓJCIE SIĘ MÓWIĆ CO MYŚLICIE O CZYMŚ ! TO DLA DOBRA AUTORA ! : D

Jestem w duchu ciekawy czy istnieje osoba, która została poruszona moją pracą (zmienił się delikatnie jej tok myślenia lub coś w tym stylu) Moje prace dorastają wraz ze mną i chciałbym, żeby nie przestawały : D

Wspomniałem na początku, że "Dreptam po omacku" tak to prawda lecz z każdą osobą, rzeczą, motywem, wydarzeniem, które wnosi coś do mojego myślenia widzę więcej w tej "nicości" w której dreptam. Spełnienie poczuje na pewno wtedy gdy ta "ciemność" będzie dniem a w tym co robię będę widział wyraźnie dróżkę, którą przedreptam na tą metę.

Aloha !
P.S
Generalnie nadużywam słówka "Generalnie" zauważyłem po fakcie ; p




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz