Aloha !
Po dłuższej przerwie wracam na tory i na kowadło rzucam temat sanatorium - Zapraszam.
Od 3 lat jeżdżę na wakacyjne turnusy sanatoryjne w celu straty niepotrzebnej masy. Do tej pory zostawiłem w sanatoriach łącznie 26 kilogramów. Samopoczucie ? - Genialne !
W moim przypadku nosiłem na sobie 30-40 kg zbędnej wagi.
Brzmi źle ? O tak ! Wyobraź sobie noszenie ze sobą worka cementu lub innego ciężaru całe doby.
Czujesz ciężar ? Zdecydowanie - Nie miałem pojęcia jak się czuje osoba szczupła i teraz wiem, że to bardzo przyjemne uczucie, którego zapewne nie czuć tak bardzo będąc w przedziale wagowym poprawnym.
(Nie twierdzę że teraz jestem szczupły ! Jestem szczuplejszy o 26 kg, których brak odczułem zajebiście a spalić mam w planach jeszcze 15.)
Podczas kuracji miałem zaburzenia równowagi za sprawą spadku masy lecz po okresie tygodnia - półtora równowaga wróciła do normy.
Zapewne wisi pytanie "Jak tam wygląda kuracja i co się robi by spalić tą zbędną masę w takim ośrodku?"
1. SPACERY ! - tak podstawowy ruch jest obowiązkowy by ta tkanka wiedziała, że jest wypraszana.
2. JEDZENIE > wskazana była ilość 1400kalorii dziennie lecz nasz pokój sobie to podrasował do 800-1000. Jadłospis wyglądał tak:
+Rano - 2 chlebki razowe + dodatki w postaci mięska, pomidorka i innego warzywka.
+Później owoc na drugie.
+Obiad - Nie jedliśmy ziemniaków i makaronu -> wypijaliśmy zupę i jedliśmy mięsiwo gotowane na parze + ewentualne warzywka i surówki.
+Później coś break (kisiel lub paluszki XD ) albo owoc.
+Kolacja - Wcale albo kanapka (1 razowy) i dodatki te co śniadanie.
3. RUCH> W Ciechocinku gra się w dzień przy pogodzie w siatkówkę opcjonalnie. Wypady po obiedzie na Tężnie czasami > http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C4%99%C5%BCnia
4. ZABIEGI> Ja osobiście miałem gimnastykę codziennie o 7 rano, siłownię (mechanoterapię) na atlasie praktycznie w każdy dzień poza weekendem., basen solankowy i borowinę (borowinka bardziej na stawy i inne schorzenia)
5. SIŁA WOLI> Picie wody jak się chce jeść a jeżeli to nie daje rady rzucie gumy. Nasz pokój wynagradzał sobie ten "post" wypadem w weekend na lody tak, żeby zabić ssanie w żołądku na coś słodszego.
Jeżeli chodzi o to co robię w domu to generalnie staram się uważać na kolacje, jeść w podobnym stylu jak w Ciechocinku lecz częściej pozwalam sobie na coś kalorycznego ale bez przesady. Staram się trzymać blisko 1200-1400 kalorii, czasem poniżej tysiaka a od czasu do czasu ostrzej powyżej półtora.
Towarzystwo na turnusach zawsze trafia się wyborowe, rzadko trafia się coś toksycznego/problematycznego ze strony innych kuracjuszy. Generalnie każdy turnus wspominam jako miesiąc odpoczynku i 27 dni spędzonych w gronie ludzi których widzi się 24/7 przez cały miesiąc. Przyznam, że przywiązywałem się do innych kuracjuszy bardzo szybko z wzajemnością. Wspólnie spędzany czas, odpały, dialogi i wszystkie zajebiste chwile są dla mnie bardzo cennymi wspomnieniami, do których często wracam myślami.
Każdego niezdecydowanego na podjęcie się kuracji w takich ośrodkach jak Markiewicz w Ciechocinku lub Korona Piastowska w Szczawnie-Zdrój chciałbym poklepać po plecach i polecić te sanatoria. To wspaniałe miejsca, które wywarły duże zmiany na moim wyglądzie, myśleniu i działaniu : D Utrata wagi w moim przypadku nie była jedyną pozytywną zmianą jakiej doświadczyłem.
Pozdrawiam wszystkich kuracjuszy z którymi spędziłem tamten czas.
Aloha !
Zapraszam przy okazji na blog Piotra : D ostatnio dużo się u niego dzieje !
http://deathgod72.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz